niedziela, 30 lipca 2017

Bitwa ostatnia - podsumowanie i kosmiczny początek

Anglosaski Kot rozłożył się na kanapie niczym pasztetowa na letnim słońcu gdzieś w Karpatach wschodnich. Stopy ma zimne, nos gorący, czyli przeziębienie w totalnym rozkwicie. Nic tylko się cieszyć, bo wystarczy pójść do lekarza, dostać zwolnienie na tydzień i wykorzystać ten czas na prace ręczne. Niestety zachciało się Kotu pojechać w siną dal i zamieszkać na obczyźnie z dala od bezpłatnej służby zdrowia, tanich, dobrych leków i tygodnia L4. Chciał to ma. O! Niech sie teraz rozkoszuje smarkami.

Tak tak. Jeśli drodzy czytelnicy pamiętają listę jedenastu misji zawierających najważniejsze postanowienia w Kocim życiu, to z dumą donoszę, że kolejne pozycje można wykreślić.

Mówią, że starych drzew się nie przesadza. Moja mamuta wzięła to bardzo do siebie w kwestii swojej kariery zawodowej i będąc na jednym stanowisku przez trzydzieści lat, nie chciała (i pewnie po części też bała się) zmian. Nie wiem na ile w obecnej rzeczywistości możliwe jest zasiedzieć się tyle czasu na jednym stanowisku, ale pracując od pięciu lat w miejscu, które znałam praktycznie na wylot, obcując z tymi samymi osobami i robiąc to samo każdego dnia nabrałam ochoty na zmianę. Ale nie taką o, zwyczajną. Jak na anglosaskiego kota przystało zapragnęłam pracy wymagającej operowania językiem, którego uczyłam się od najmłodszych lat, a że o taką prace w rodzinnym mieście ciężko, postanowiłam spakować manatki i wynieść się do obcego kraju. I tak nowa atmosfera w pracy połączyła się z ostatecznym krokiem jakim był wyjazd w nieznane. Tym samym Bitwa nr 11 została ukończona.

Podobnie stało się w temacie Bitwy nr 2, gdzie ból głowy zakończył się wraz z pójściem do okulisty, Bitwy nr 5, która miałą zakończyć się wraz z oddaniem zaległych książek do biblioteki (niestety bibliotekę zamknięto, więc uznaję sprawę za niebyłą), Bitwą nr 7, która pośrednio łączy się z Bitwą ostatnią, bo nowe środowisko w pracy było głównym przyczynkiem do wyjazdu, oraz Bitwę 9 i 10, których z przyczyn osobistych komentować nie będę, Powiem jedynie, że się udało. Udało się, choć tak długo sądziłam, że to niemożliwe. A jednak. Nigdy nie należy wątpić w swoje umiejętności. I nigdy nie mówić 'nigdy' lub 'zawsze'.

Tak oto po... hm... kilku latach (oj tam oj tam) kończę swą opowieść. Ale nie na długo, bo oto za namową mojej serdecznej przyjaciółki, rozpoczynam nową. A wśród opowieści postaram się zrealizować ostatnie 2 Bitwy które mi pozostały:

Tak oto Anglosaski kot wyrusza na nową przygodę w...przestrzeni kosmicznej, na którą serdecznie Was zapraszam!

<muzyka pana Jean-Michel Jarre>

https://anonimowypadlinozerca.blogspot.ie/

Dziękuję za obecność i miłe słowa.

Do zobaczenia przy kolejnej okazji!

Au revoir!


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...