czwartek, 17 kwietnia 2014

Szydełnicko-czytujący

Anglosaski Kot siedzi wygodnie na kanapie, zadnie łapy opierając na stole, z których to prawa stopa robi dodatkowo jako podpórka do wełny. Siedzi i szydełkuje. Słowo "szydełkuje" należałoby podkreślić, wytłuścić i obsypać brokatem, gdyż (w ramach wyjaśnienia) jeszcze kilka tygodni temu Kot uważał, że nic poza drutami nie istnieje, że nie ma rzeczy tak prostej i przyjemnej jak robienie na drutach. Jednakowoż przy okazji czapki numer jeden i na krótko po jej skończeniu, okazało się, że szydełkowanie jest szybsze, mniej czasochłonne i jakieś takie... prostsze, Kot miłością do szydełka zapałał niepomiernie i nie ma zamiaru wracać z Szydłolandii, choćby nie wiem co! A że robienie czapki okazało się zabawą przednią*, postanowił zrobić sobie kilka następnych, w wersji malinowej (akryl), kawowej (akryl) oraz kremowej (bawełna).

*Zabawa to jedno. Drugim powodem by stworzyć kolejne nakrycia głowy był fakt, że czapka została w try miga kupiona przez koleżankę z pracy. Ta czapunia mi się podobała. Miała być moja. I tyle ją widziałam. No ale co ja będę ludziom żałować? A jeszcze jak się komuś podoba i będzie przydatna... nie wspominając o tym, że jeszcze mi się na niej zarobiło na karnet autobusowy. Nic tylko się radować :D

Zapałałam również miłością do konkursów, wyzwań i innych "czelendżów", a w szczególności do akcji "Wspólne dzierganie i czytanie". Czytam (aż wstyd się przyznać) od kilku lat dopiero. Nie żebym była analfabetą przez 3/4 życia, ale dopiero od pewnego czasu czytam dla przyjemności. W domu jakoś nie było zbyt wiele książek a i nie było nikogo kto czytałby coś poza gazetami. Tak oto żyłam te 21 lat w niewiedzy, nie czytając lektur, mając w nosie nowości wydawnicze i gardząc książkami. Aż któregoś dnia, dzięki pewnej tajemniczej osobie, której imienia nie zdradzę, odkryłam czym jest czytanie dla przyjemności. Odkryłam jak miło jest przez chwile wyjść z własnej skóry i na moment choćby stać się kimś innym, wieść inne życie, znaleźć się w zupełnie innym miejscu i w innych okolicznościach. Na ten przykład stać się Joanną Ch., szukać trupów po szafach, pływać po jeziorach Mazurskich z koleżanką w łódce i dzięki metalowemu szydełku wydostać się z lochów zamku gdzieś w południowej Francji. Zaraz potem zapuścić długie białe włosy, machać mieczem dwuręcznym i ubijać poczwary w mrocznym lesie. I tak by można wymieniać i wymieniać. Niedawno również postanowiłam nadrabiać zaległości w lekturach szkolnych. W ten oto sposób trafiła w moje ręce książka-klasyk, czyli "Mistrz i Małgorzata". Kiedy oczom mym ukazał się kot na okładce, wiedziałam, że będzie warto i nie myliłam się. Do tego stopnia, że kilka nocy temu śniło mi się jak na golasa latam na miotle nad swoim rodzinnym miastem, niczym tytułowa bohaterka. Wizja dwóch księżyców na jednym niebie (księżyc prawdziwy i ten odbijający się na mym szacownym zadzie) była doprawdy imponująca!



Fakt faktem, żałuję, że tyle lat musiało upłynąć zanim pojęłam jaką przyjemność sprawia czytanie. Ale cóż. Jak to mówią: lepiej późno niż wcale. I tak jak w przypadku szydełka, zasmakowałam tej przyjemności i nie mam zamiaru wracać :)
... za wyjątkiem dokończenia szalika. Zaczęłam drutami i skończę drutami. Taki mały wyjąteczek. 

10 komentarzy:

  1. A nie kizia Cię ta włóczka między palcami? Weszłam na chwilę i zostałam na dłużej, fajnie tu u Ciebie:) Serdeczności i witaj w klubie :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hihi, troszkę kizia, ale nie jest źle :) Podejrzewam, że z moherem byłoby o wiele gorzej :D
      P.S. Bardzo się cieszę, że zostajesz. Mam nadzieję, że nie pożałujesz! Pozdrowionka :)

      Usuń
  2. Cieszę się, że dołączyłaś do nas, bo dzięki temu znalazłam Twój blog :)
    Trzymam kciuki za szydełkowanie (jestem wyznawczynią szydełka^^) i czytanie.
    A co do czytania dla przyjemności, to część lektur szkolnych potrafi skutecznie zniechęcić do takich rozrywek... nie są przystosowane do współczesnego dziecka czy młodzieży...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Póki co nic o tym nie wiem, ale chętnie przeczytam i się przekonam. Choć młodzieżą siebie bym już nie nazwała. Mówiąc szczerze, często bywa, że w młodym wieku człowiek nie jest w stanie docenić pewnych rzeczy, nie kręcą go pewne zagadnienia więc i niektórych lektur nie jest w stanie przeczytać. Taki np. Pan Wołodyjowski. Dla młodzieży pewnie kiepski wybór, ale dla dorosłych? Totalne szaleństwo. Przez kolejny tydzień gadałam niczym główny bohater, nazywając przedstawicielki płci żeńskiej waćpannami :) A ile nowych słów mozna się nauczyć! :D

      Usuń
  3. Rozglądam się i zostaje na dużej :) może kiedyś też ujarzmię tą szydełkową "maszynę".
    A książka? to magiczna podróż w czasie i przestrzeni.
    Pozdrawiamy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja droga, póki co ujarzmiłam tylko czapki. Ale sądzę, że obie damy radę i nie należy w to wątpić :) Pozdrowionka i dziekuję za pozostanie na dłużej. Nie wyobrażasz sobie jak mi z tego powodu miło :D

      Usuń
  4. Dziekuej za odwiedzinki u mnie:) Przeczytalam Twoj post i bardzo mi przypada do gustu Twoj styl pisana, bardzo felietonowy:) Ja przeczytalam wszystkie lektury szkolne jakie byly mozliwe i nie zaluje bo moim zdaniem byly bardzo intrygujace. Teraz po wielu wielu latach zamiast czytac sama glownie pisze ksiazki, ale odwagi jeszcze mi brak by je publikowac:)Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O matko bosko! No to przecież nie można tak marnować talentu! Trzeba wydawać, pokazywać co się potrafi! Trzymam mocno kciuki i czekam z niecierpliwością na publikację. Ciekawa jestem w jakiej tematyce się poruszasz. Napisz proszę coś więcej. A przeczytania wszystkich lektur zazdroszczę :)
      Dziękuję również za przemiłe słowa. To miód na moje serce :D Pozdrawiam gorąco!

      Usuń
  5. hihihi... zabawnie tu... a ja to lubię ;D

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak miło, że bierzesz udział w "moim czelendżu". Jako nastolatka czytałam sporo książek, potem jako matka dzieciom mniejszym i większym trochę mniej, potem zapałałam miłością do robótek, więc książki znowu trochę poszły w odstawkę, ale teraz sama sobie zapodałam misję i książki nie mogą być gorsze od robótek.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...