środa, 10 lipca 2013

Ten o bitwie drugiej (ciąg dalszy)

Lekko opalony, zrelaksowany i wakacyjny Anglosaski Kot siedzi i nie myśli. Nie myśli, bo żyje chwilą. I w sumie w nosie ma to, że poprzedni post był kilka miesięcy temu, bo przecież działo się tyle, że nie sposób było tak po prostu usiąść i napisać. Jedną z ważniejszych rzeczy jaka wydarzyła się w kocim życiu to rewolucja duchowa objawiająca się większą świadomością względem otaczającego świata, ludzi, kwestii ekologi, minimalizmu, wegetarianizmu, medytacji, jogi, wyciszenia emocjonalnego i symbiozy ze wszystkim i wszystkimi. Precz poszły marzenia o mielonych, zamartwianie się o to co będzie za kilka, kilkanaście lat i konsumpcjonistyczne uganianie się za tym na co mnie nie stać a co jest mi z goła niepotrzebne do życia. A kolejne wpisy jakoś nie zbyt były mi potrzebne do szczęścia, więc dlatego też pojawiła się ta przerwa.
Plany jednak nadal są aktualne i w błędzie jest ten, który sądzi że spoczywam na laurach i nic w sprawie 11 punktów nie robię...

Co do bitwy czwartej, ale drugiej z kolei, to ciężko określić to jako kompletny sukces. Sukces byłby wtedy, gdyby wszystko poszło gładko, bez żadnych problemów czy też wątpliwości. Niestety z racji ogromnego stresu (jak się okazuje długa przerwa między jednym egzaminem a następnym nie działa na korzyść zdającego) nie udało mi się osiągnąć całkowitej perfekcji. Niemniej jednak zdałam, a o swoich błędach pamiętam i pamiętać będę. Uchroni mnie to przed podobnymi niedociągnięciami na następnych egzaminach. Bo przecież nie poprzestanę na 3 kyu, prawda?

A w rzędzie siedzi się bardzo dobrze. Bardzo, bardzo dobrze :)

Żeby nie było: zdjęcie ze strony www.kendo-geneve.ch

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...